Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słownictwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słownictwo. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 stycznia 2018

Powtórzenie DIY w formie lapbooka

W sieci lapbookowe szaleństwo trwa od dawna, w końcu dopadło i nas. Dopiero stawiamy pierwsze kroki, ale coś czuję, że taka metoda powtórzenia zagości u nas na dobre.

Na pierwszych zajęciach powtórzeniowych zabraliśmy się za wykonanie własnych lapbooków. W środkowej jego części znalazły się zwroty komunikacyjne, a po bokach okienka z zagadnieniami gramatycznymi.





Na kolejnych zajęciach korzystaliśmy z naszych książeczek samodzielnie lub w parach (uczniowie losowali wzajemnie swoje „fryteczki” i powtarzali komunikację). Gdy podczas wspólnych ćwiczeń uczeń miał jakąś wątpliwość, nie musiał już kartkować podręcznika, ćwiczeń, czy zeszytu - zaglądał do swojego lapbooka.

Plusy powtórzenia w formie lapbooka:
  • już podczas jego tworzenia uczniowie powtarzają materiał (niczym podczas pisania ściąg!)
  • wszystkie niezbędne informacje zebrane są w jednym miejscu, nie ma potrzeby rozkładania podręczników, zeszytów ćwiczeń i zeszytów przedmiotowych, żeby powtórzyć wiedzę do klasówki
  • można korzystać z niego na lekcji jak i w domu
  • motywacja do nauki wzrasta - nauka staje się przyjemniejsza
  • kreatywność uczniów zostaje pobudzona
  • nie ma ryzyka, że jakieś treści zostaną pominięte
  • uczeń może mieć wpływ na to, co znajdzie się w jego lapbooku – ma możliwość kierowania swoim procesem uczenia się (więcej na ten temat tutaj)
  • można dokładać kolejne informacje lub stworzyć całorocznego lapbooka
  • jest to idealny pomysł na powtórkę z każdego przedmiotu


Mam taki plan, aby w przyszłości stworzyć w klasach lapbookowy projekt – po każdym rozdziale będziemy dokładać kolejne informacje do jednego wspólnego klasowego lapbooka w wielkim formacie. 

sobota, 20 stycznia 2018

Karty obrazkowe… i co dalej?

Do wielu podręczników mamy okazje dokupić karty obrazkowe (falshcards, Bilderkarten), w sieci również znajdziemy mnóstwo ilustracji do wykorzystania na zajęciach. Ja bardzo chętnie korzystam z kart magnetycznych do serii podręczników Und so weiter, natomiast można też tworzyć swoje własne materiały. Aby nie trudzić się z magnesami, które trzeba targać ze sobą, polecam zakup samoprzylepnej taśmy magnetycznej (ja swoje zakupiłam tutaj). Tniemy taśmę na małe kwadraty, przyklejamy z tyłu każdej karty i materiał gotowy jest do przymocowania na tablicy!
Tylko co dalej? Jak z nimi pracować? Czy nadają się one tylko do fazy prezentacji? Przyznam, że uwielbiam stosować karty obrazkowe w każdej z faz lekcji, w zasadzie dałoby radę przeprowadzić całą lekcję posługując się jedynie nimi. Można świetnie stopniować trudność zadań i ćwiczeń. Zebrałam wszystkie sposoby, z których osobiście korzystam. Dodam tylko, że pracuję tak nie tylko z pojedynczymi wyrazami, jak części ciała, meble, owoce i warzywa itd. Taka metoda sprawdza się świetnie również w przypadku całych zdań.


1. Faza wprowadzająca
- rozwieszamy same ilustracje bądź same napisy i pytamy uczniów o temat dzisiejszej lekcji
- można opisać dany obrazek w zależności od stopnia zaawansowania, może to być np. kolor – zawsze warto wykorzystać zdobytą wcześniej wiedzę
2. Faza prezentacji
- na tablicy przywieszamy ilustracje, uczniom rozdajemy podpisy (każdy powinien mieć przynajmniej jeden), następnie uczniowie podchodzą do tablicy i starają się przyporządkować podpisy obrazkom (na podstawie znanych słów w zdaniach lub w przypadku pojedynczych wyrazów mogą skorzystać z mocy internacjonalizmów)
- wspólne sprawdzenie i ewentualna korekta
- czytamy na głos podpisy, uczniowie powtarzają na głos
- każdy z uczniów czyta wszystkie wyrazy
3. Faza semantyzacji
- mieszamy ułożone wcześniej karty, zadaniem uczniów jest uporządkowanie ich
4. Faza ćwiczeń
- głuchy telefon
- alfabetyczne sortowanie wyrazów
- bum – uczniowie odczytują podpisy, co trzeci podpis uczeń krzyczy BUM (ćwiczenie dobrze trenuje koncentrację)
- uczniowie zamykają oczy, z uporządkowanych już obrazków i podpisów zabieram jeden obrazek, uczniowie czytają podpis i bez pomocy ilustracji odpowiadają, który obrazek zniknął
- stopniujemy trudność i tym razem zabieramy podpis – uczniowie muszą nazwać obrazki
- zamieniamy ze sobą dwa dowolne elementy, uczniowie je odszukują
- ustawiamy obrazki w dowolnej kolejności, uczniowie mają minutę, żeby zapamiętać ich kolejność (ja zawsze robię sobie zdjęcie danego układu), a następnie mieszamy karty i prosimy jedną osobę o odtworzenie kolejności, nazywając poszczególne karty
- zostawiamy podpisy, a uczniowie muszą narysować do nich ilustracje
- kalambury wersja łatwiejsza: rozsuwam karty na boki, a w środku zostaje miejsce na rysowanie (można również pokazywać)
- kalambury wersja trudniejsza: zostawiam jedynie obrazki na tablicy (tworzę z nich ramkę), a w środku uczniowie rysują hasło, ewentualnie pokazują


(Wykorzystałam „rewers” koła fortuny do losowania czynności. Więcej o kole możecie przeczytać tutaj.)

5. Faza kontroli
- pokazuję obrazki, uczniowie je nazywają
- zostawiamy na tablicy same ilustracje, uczniowie podpisują je


Na kolejnej lekcji w ramach powtórki można rozdać uczniom losowo karty, ich zadaniem jest odnalezienie swojej pary (obrazek+podpis). Dzięki temu powtarzamy słownictwo, a dodatkowo mamy uczniów dobranych w pary – można to wykorzystać w dalszym toku lekcji. Lubię tę metodę, gdyż uczniowie mają wtedy okazję współpracować nie tylko ze swoim sąsiadem z ławki. Zwłaszcza na lekcjach języka obcego jest to niezwykle ważne!
Uważam, że wykorzystanie kart obrazkowych lub w ogóle jakichkolwiek obrazów niesie ze sobą dużo korzyści w procesie uczenia się. W końcu nasz mózg myśli obrazami, czyż nie? A jak Wy pracujecie z kartami obrazkowymi? Jestem ciekawa nowych pomysłów :)


Uczenie poprzez działanie, czyli idziemy do ZOO!

„Powiedz mi, a zapomnę,
Pokaż, a zapamiętam.
Pozwól mi działać,
a zrozumiem i rozwinę skrzydła”

- Konfucjusz
Pewnego słonecznego czerwcowego dnia minionego roku szkolnego wybrałam się z ówczesną klasą V-tą jako drugi opiekun do zoo. Nie była to jednak zwykła wycieczka, dzieciaki miały tam odbyć zajęcia z przyrody- obserwować zwierzęta, zapisywać ich cechy, odszukiwać wiadomości na tablicach informacyjnych itp. Teoretycznie nic ciekawego dla germanisty (w przeciwieństwie do uczniów, którzy byli zachwyceni nauką w terenie). Postanowiłam jednak, że nie odpuszczę i przemycę choć odrobinę języka niemieckiego do naszej wyprawy. :)
Przygotowałam zestaw liter potrzebnych do ułożenia nazw dzikich zwierząt w j. niemieckim i wpadłam na pomysł stworzenia własnego słownika obrazkowego. Moja drużyna miała określony czas na odnalezienie poszczególnych zwierzaków i wykonania zdjęcia wraz z podpisem, który tworzyli oni sami – uczniowie, trzymający karteczki z przygotowanymi przeze mnie literami. Nawet dzieci uczęszczające na j. francuski postanowiły się zaangażować! Po otrzymaniu ode mnie listy wyrazów czuwały nad poprawnością układanych słów. Chyba nie muszę wspominać, jaką mieliśmy wszyscy zabawę! :)
A oto kilka zdjęć! (Niestety nie wszystkie zwierzaki miały ochotę współpracować i użyczyć swojego wizerunku do naszego słownika obrazkowego, nie przeszkodziło te jednak piątoklasistom – i tak zapamiętali wszystkie nazwy!)


Taką metodę poznawania lub ćwiczenia słownictwa a nawet gramatyki można wdrożyć przy wielu innych okazjach. Moim kolejnym celem jest piątkowa wycieczka do Wrocławia. Będzie to idealna okazja do stworzenia reportażu w czasie przeszłym, który cały czas trenujemy!